Album : Szeptem
Clean Lyric
Paragraph Lyric
Nie, nie mo¿esz teraz odejœæ.
Bierzesz mi ostatni¹ wodê,
¯ar pustyni pali mnie.

Bezlitosna, g³owa pustka.
Mam spêkane, suche usta.
Poca³unek mój to krew.

Nie, nie mo¿esz teraz odejœæ.
Kiedy ca³a jestem g³odem
Twoich oczu, d³oni twych.

Mów powiedz, ¿e zostaniesz jeszcze
Nim odbierzesz mi powietrze.
Zanim wejdê w wielkie nic.

Nie, nie mo¿esz teraz odejœæ.
Jestem rozpalonym lodem.
Zrobiê wszystko tylko b¹dŸ.

B¹dŸ, zostañ jeszcze chwilê, moment.
P³onê, p³onê, p³onê, p³onê
Zimnym ogniem, czarnych s³oñc.

Nie, nie mo¿esz teraz odejœæ.
Patrz listki takie m³ode.
Nim jesieni rdza i œmieræ,

B¹dŸ proszê ciê na rozstañ moœcie.
Nie zabijaj tej mi³oœci.
Daj spokojnie umrzeæ jej.
Nie, nie mo¿esz teraz odejœæ.   Bierzesz mi ostatni¹ wodê,    ¯ar pustyni pali mnie.      Bezlitosna, g³owa pustka.    Mam spêkane, suche usta.   Poca³unek mój to krew.      Nie, nie mo¿esz teraz odejœæ.   Kiedy ca³a jestem g³odem    Twoich oczu, d³oni twych.      Mów powiedz, ¿e zostaniesz jeszcze   Nim odbierzesz mi powietrze.   Zanim wejdê w wielkie nic.      Nie, nie mo¿esz teraz odejœæ.   Jestem rozpalonym lodem.   Zrobiê wszystko tylko b¹dŸ.      B¹dŸ, zostañ jeszcze chwilê, moment.   P³onê, p³onê, p³onê, p³onê   Zimnym ogniem, czarnych s³oñc.      Nie, nie mo¿esz teraz odejœæ.   Patrz listki takie m³ode.    Nim jesieni rdza i œmieræ,      B¹dŸ proszê ciê na rozstañ moœcie.   Nie zabijaj tej mi³oœci.    Daj spokojnie umrzeæ jej.